10 maja 2005

# 109

Czy uda mi się uniknąć za 25-30 lat przeistoczenia się w upierdliwą, grubą, wąsatą, aseksualną, obleśną, wredną i niezadowoloną z siebie pod każdym względem masę mięsa z cycem do kolan i skrzekliwym głosem?
Wszystkie baby w pracy przechodzą menopauzę, czy to naprawdę los wszystkich kobiet, skończyć tak marnie? Czy można być pogodną i serdeczną, a przy tym jeszcze - dobrze prezentującą się czterdziestką? Pięćdziesiątką? Czy w tym wieku zapomina się o tym, jak przydatne mogą być lustra? O ile lepiej jest emanować dobrą energią niż codziennie wyżywać się na innych za swoje kompleksy?

Brak komentarzy: